| Wspomnienia pół-żartem, pół-serio Gazetka „POLONICA”, Czerwiec 1993
Nadszedł już czas, aby przypomnieć sobie najważniejsze wydarzenie w historii naszego związku, a mianowicie spotkanie z papieżem Janem Pawłem II w Vadstenie.
Owszem, było kilka niezłych balang o również dużym znaczeniu, ale już się umówmy, że wyjazd do Vadsteny to było naprawdę coś wielkiego.
Dzięki właśnie tej wizycie naszego ojczulka Świętego w Szwecji, mógł ten związek powstać i rozwijać się. Większość spotkań, już na samym początku miała głównie na celu zorganizowanie nas, właśnie na ten wyjazd.
Zainteresowanie było ogromne. Zgłosiło się paręset tysięcy chętnych, z czego ostatecznie selekcję przeszło 35 Bolków.
A przygotowaliśmy się naprawdę bardzo dobrze. Nie wspominając już o operacjach plastycznych, przeprowadzonych na niektórych ryjkach., to najbardziej przyłożyliśmy się na wygląd zewnętrzny. Każdy został uzbrojony w chustę biało-czerwoną oraz chorągiewkę. Prawie jak na pochód pierwszomajowy.
Sam wyjazd był dosyć udany. Wszyscy z Malmö, czyli około 100 katolików, mieliśmy spotkać się koło teatru i tam spokojnie czekać na autokary. Mieszanka była potężna: Polacy, Latynosi, Wietnamczycy oraz bojówki mniejszościowe.
Gdy podjechał pierwszy autobus, to nasi rodacy oczywiście szturmem natychmiast go opanowali. To już chyba taki nawyk. Tymczasem Latynosi oraz inni, spokojnie sobie czekali, nic się nie przejmując.
Nagle patrzymy a tu podjeżdża drugi bus, trzy razy lepszy od naszego; z telewizorem, kibelkiem, wentylacją i … czego im najbardziej zazdrościliśmy … trzeźwym kierowcą. Nie mogliśmy na to pozwolić. Niestety, kiedy plan odbicia luxbusa był już gotów, to nagle ruszyliśmy w drogę.
Pierwsze pół godziny modliliśmy się, aby szczęśliwie dojechać. Później szły już same kawały, aby śmiechem uniemożliwić szoferowi zaśnięcie przy kierownicy.
A jechało z nami takich dwóch gości, co rżnęli kawały jak z CeKaeMu. Jeden z nich miał ku temu szczególny dar. Potrafił tak świetnie nawijać, że za każdym jego słowem wszyscy padali na podłogę. Średnio wychodziło na to, że opowiadał krótki kawał przez pół godziny.
W końcu zajechaliśmy. Sporo zamieszania było zanim trafiliśmy na właściwe miejsce. Jeszcze większy chaos był z przyznawaniem biletów i przepustek, a już najgorszym skandalem był fakt, że porozdzielano chłopczyków i dziewczynki. Spowodowało to panikę i oburzenie wśród niewiast, które ... specjalnie nie brały ze sobą spiworów, co w dalszym ciągu nie zostało jeszcze do końca wyjaśnione.
W każdym bądź razie spaliśmy głównie w szkołach, a konkretnie w salkach gimnastycznych. Samo miasteczko Vadstena jest wspaniałe. Małe i stare, ale bardzo romantyczne. Potężny zameczek, klasztor, jeziorko - to główne atrakcje. Brakowało jedynie MCDonalda i Kasyna, no, ale jakoś to przeżyliśmy.
W czasie naszego trzydnowego pobytu, odbywało się sporo imprez kulturalno-rozrywkowych, występów, koncertów, festynów, spotkań, itp.Jednym słowem jeden wielki festiwal młodzieży katolickiej.
Ale najważniejszym punktem była oczywiście Msza Św. z Papą, która odbywała się na dziedzińcu zamku. Tym razem bez przemocy zajęliśmy nasze albo czyjeś miejsca, elegancko wystrojeni i udekorowani naszymi biało-czerwonymi rekwizytami. Siedzieliśmy tuż koło ołtarza, po prawej stronie, a więc widok mieliśmy znakomity.
Sama Msza Św. była bardzo uroczysta. Mieliśmy w niej naszego reprezentanta w postaci Annetki Ferens, która czytała modlitwy wiernych, w stroju ludowym zresztą. Papież bardzo ładnie przemówił do młodzieży. Aby wszyscy dobrze zrozumieli, zrobił to w kilku językach, w tym także po szwedzku!!!
Powiedział również parę zdań po polsku, czego nie było w planie. I tu się rzecz stała niesłychana. Mówiąc po naszemu, obrócił się w prawo i zwracał się bezpośrednio do naszych Bolków! Byliśmy mile zaskoczeni, niektórzy nawet płakali. To właśnie nasze barwy sprawiły, że wyróżnialiśmy się szczególnie. A było tam przecież pełno polskich harcerzy oraz innych Polaków.
Było to wspaniałe wyróżnienie, które przypieczętowało powstanie naszego związku. Jego wzrok otoczył nas jakby błogosławieństwem. Mnie to tak zauroczyło, że nawet nie pamiętam jak wróciliśmy do domu.
R.S.
Lista uczestników z naszego związku (w przypadku niektórych dziewczyn podano nazwiska panieńskie):
Agnieszka Koziarska
Anette Ferens
Anna Dąbrowska
Artur Mixa
Beata Zmyślona
Edyta Wasielczyk
Ernest Rusin
Grzegorz Wielgosz
Ingrid Fuks
Jacek Giryn
Jarosław Skoczylas
Jakub Mędrzecki
Joanna Kruk
Joanna Radziukiewicz
Lidia Lachowicz
Magdalena Radziukiewicz
Marcin Wojciechowski
Mariusz Książek
Mariusz Lubiński
Mariusz Staniszewski
Mirosław Nowak
Paula Zdrozdowska
Paweł Rutkowski
Renata Ablewska
Robert Sadokierski
Róża Linde
Tomasz Oleśków
Tomasz Oszmian
Tomasz Sielski
Waldemar Sadokierski
Wojciech Kruk
Wojciech Urniaż
Zyta Żuchlińska
oraz kawalarze
Kazimierz Woźniak
Zenon Machulski
|